Trochę o mnie

16-05-09

Strona główna
Trochę o mnie
Zainteresowania
Ulubione
Galeria fotografii
Moje wiersze
Moja firma

 

 

  No cóż, mam na imię Sławek, dla przyjaciół Misiu. W tej chwili mam 49 lat i zdaję sobie sprawę z tego, że nie ma się czym chwalić.  W sumie jestem normalnym facetem, choć może trochę bardziej czuję niż myślę...

Mieszkam już sporo lat w Niemczech i choć na początku nie czułem się tutaj dobrze, to jednak dzisiaj jestem tu już u siebie. Jestem romantykiem i choć ostatnie lata były, i są, mocno zabiegane i zapracowane, to jednak co jakiś czas udaje mi się powrót do przeszłości. Do siebie takiego, jakim byłem dawniej: z gitarą, z ogniskiem, z piosenkami. Choć z tymi piosenkami jest już właśnie gorzej, bo stwierdziłem ostatnio, że zapomniałem prawie wszystko co kiedyś napisałem, skomponowałem, śpiewałem...

Oglądałem przed chwilą przepiękny film. O Polsce . Tej dawnej, a jednak jakże mi bliskiej. Jak bardzo poczułem się znów młody, jak bardzo poczułem się znów tym dawnym walczącym Sławkiem, który nawet, jeśli go relegowano ze szkoły - w innej, znów był tym samym Sławkiem. Co się stało z chłopakiem, jak wiatr, jak słonce i jak woda? Co się stało z tą walką? Co się stało z bólem, który przecież pozwalałem sobie zadawać, aby inni mieli lepiej? Co się stało z tym: lepiej?

Napisałem, właśnie wtedy wiersz, który stał się mottem do wszystkiego chyba. Właśnie wtedy...

             Testament

A gdy już zostanie po mnie marna kupka ziemi,

chcę z prawdy krzyż mieć wyciosany-

bym nigdy nie był odcieniem wśród cieni,

by krzyż był mój własny, a nie wyżebrany.

 

Chcę, by trumna była z dobroci wykuta-

bo nigdy za życia nie mogłem jej poznać-

jak nitka pajęcza z radości wysnuta,

jak radość, majaca nitki snutej postać.

 

Zostawiam za sobą szarą schedę smutków,

które mi ozdobą życia być musiały -

dzisiaj odnajduję się ofiarą ich skutków,

zbierając po drodze te, co pozostały.

 

Grobem niech jest pamięć, że żylem, że chciałem,

lecz dane mi było tak mało dokonać,

że słowa wzgardzone, za które cierpiałem

już stają się wiatrem na którym mam skonać.

 

Wieniec waszych myśli szeleści w tym wiewie,

jakby to był ołtarz przed zegarem losu -

jakby jeszcze usta, poruszone w śpiewie,

chciały dźwiek znów wydać, lecz nie mają głosu.

 

Piołun gorzkich doznań kładę w wasze dłonie,

byście też poznali istotę cierpienia,

żeby jak instrument - każdy w innym tonie,

dźwięczał w duszach waszych pogromca Milczenia.

                                                                15.08.1981

No cóż: chyba starzeję się powoli. Nauczyłem się znów śmiać i cieszyć.  Nauczyłem się być szczęśliwym.I jestem, bo już właśnie tak to ze mną jest, że gdy czegoś bardzo chcę - osiągam to. Zawsze. Jestem jak Wańka - Wstańka: zawsze się podnoszę. I jak kot- zawsze spadam na cztery łapy.Nie jestem jednak doskonały, a tak bardzo czasami chciałbym.

 

 Pisać można do mnie stąd:

 

                                     

 

Strona główna | Trochę o mnie | Zainteresowania | Ulubione | Galeria fotografii | Moje wiersze | Moja firma

Ostatnia aktualizacja tej witryny 16-05-09